Czy PR jest ważny?

Pytania początkujących, dlaczego strona z niższym PR jest wyżej w wynikach wyszukiwania nie mają końca, a spór bardziej zaawansowanych czy PR jest jeszcze do czegoś przydatny ciągle trwa…

Mowa o Page Rank- skali wprowadzonej przez google do swojego algorytmu mającej na celu obliczanie ważności znalezionych stron dla każdego zapytania, a także liczbowy efekt działania tego algorytmu. Według tego algorytmu, każda strona oceniana jest przez google w skali 1-10.
Tyle teori- teraz rzeczywistość, a rzeczywistość jest taka, że aktualnie wyniki wyszukiwania nijak sie nia mają do skali PR, a Page Rank mniej więcej od wiosny tego roku przyznawany jest stronom niemalże losowo, zupełnie nie odzwiercielając ich popularność oraz Link Popularity. Nowe strony, prawie bez linków dostają bez niczego wartości 4 czy nawet 5, podczas gdy stare dobrze podlinkowane serwisy od kilku updatów nie zmieniają swojej wartości PR.

Sprawa na pozór prosta- google zrezygnowało ze skali PR, cała kwestia przechodzi do histori i kropka. Jednak nie takie proste- w czasach gdy PR było ważne i było o nim głośno powstało sporo „materiałow edukacyjnych” na tematy pozycjonowania i teraz ludzie nie znający się na rzeczy tworzą posty typu:

„…jak wiadomo serwis z wysokim PR jest wyżej dla takich samych słów kluczowych niż serwis z mniejszym PR…”

No cóż, każdy wie swoje…

OK początkujących mamy za sobą, teraz bardziej zaawansowani. Dlaczego oni jeszcze nie są zgodni, że PR nic nie znaczy?

Ano dlatego, że PR o ile przez samo google nie jest zbytnio brany pod uwagę, o tyle przez ludzi nie mających zielonego pojęcia o SEO jak najbardziej tak, a na allegro nie brakuje linków z niewartościowych, pod względem SEO, stron o wysokim PR.

Kolejną kwestią są systemy wymiany linków, które również dalej bazują na PR i według niego przyznają…

No cóż jak mówiłem, komu PR idzie na ręke, ten go będzie chwalił, komu nie- ten go olewa. Nie zamierzam nikogo przekonywać do swoich racji, ale proszę dajcie już spokój z postami, o PR…

The Future Is Coming? kilka teori przyszłości wyszukiwarek…

graff ogłosił niedawno ciekawą teorię dotyczącą superindex-u (temat wcześniej poruszany przez jeża). Teoria oparta na kilku przypadkach odnalezienia strony (w przypadku jeża), bądz podstron w indeksie wyszukiwarki google, w którym teoretycznie nie miały się prawa znaleźć. Pytanie tylko dlaczego się znalazły?

Powodów może być pewnie kilka. Jednym z ciekawszych pomysłów jest właśnie wspomniana teoria superindex-u.

Co to jest ten superindex? Ciężko jest właściwie dokładnie zdefiniować, graff podjął się napisania definicji w miare precyzującej termin i pisze:

„superindex to integregracja niezależnych dotąd sieci DC głównych graczy na rynku wyszukiwarek celem eliminacji powielania wykonywanej pracy. Chociażby na rzecz ograniczenia energochłonności procesu gromadzenia danych i ich obróbki w podstawowym zakresie.”

W sumie definicja ma w miarę ręce i nogi. Istnienie superindex-u wyjaśniałoby dlaczego strona jeża odwiedzana tylko przez boty innych wyszukiwarek np. msn znalazła się w indexie google. Poprostu msn bot zaindexował i dodał stronę do superindex-u, a stamtąd pobrana została przez google i sklasyfikowana według własnego algorytmu. Nie należy mylić wyników wyszukiwania google i msn, bo te będą nadal inne, zależne od własnego algorytmu rankingującego daną stronę w wynikach wyszukiwania. Superindex zaoszczędziłby poprostu moc przerobową wyszukiwarki, która nie ma danej strony w swoim indexie. Tworzony byłby jeden index, który dopiero potem każda wyszukiwarka przetwarzałaby na wyniki zależne od własnego algorytmu.

Teza superindex-u jest bardzo świeża i niepoukładana, jest wiele jeszcze kwesti, które ciężko jest przypisać do niej… Ale kto wie czy to nie jest przyszłość, a może już nawet teraźniejszość?
Teoria szybko ewoluowała wraz z rozrostem topiku… skończyło się na ewolucji samego algorytmu wyszukiwania (ta część bardziej powinna zainteresować SEO branże). Tutaj z koleji zaczęto wysnówać pomysły, jak zmieni się algorytm wyszukiwania google (a co za tym idzie innych wyszukiwarek również) i co będzie miało decydujący wpływ na pozycję strony. Hipotezy są dość różne, jest sporo głosów, że link straci na wartości kosztem użytkownika (jak wiadomo pozycja strony teraz zależy w głównej mierze od link popularity), ranking pozycji oparty o zachowanie użytkownika na danej stronie (to ile spędził na niej czasu, co na niej robił, w jakie linki klikał, jakie informacje szukał itp) mógłby to zmienić i zachwiać branżą SEO.

Według mnie wartość link popularity w algorytmie napewno spadnie, kiedy to jednak nastąpi, kosztem czego oraz jak duży to będzie spadek wartości nie wiem i mogę tylko układać kolejne domysły, które i tak pewnie prędzej czy poźniej okażą się tylko bzdurną teorią…

Warto jednak czasem pogłówkować co będzie za … 10-20-50 lat (a w przypadku internetu 1-2-5 lat, bo dalej w przyszłość wybiegać się boję)….

O wszystkim można poczytać tutaj, oraz w odnośnikach podawanych przez autorów postów. Myślę jednak, że do całego tematu należy podejść z dystansem i potraktować troszke z przymróżeniem oka ;) Teori może być wiele, inną z nich może być poprostu współpraca na linki google >> msn i tylko wspólna wymiana indexu… kto to wie…
Pozdrawiam

Ahref coraz lepszy

W ostatnich dniach dokonałem kilka poprawek technicznych i kosmetycznych w katalogu Ahref.pl.
Google podaje ostatnio małą liczbę zaindeksowanych podstron katalogu, jest to jednak wynikiem, jak myślę, reorganizacji „site:” w google (ciekawy temat na PiO), które teraz prawdopodobnie będzie podawać bardziej dokładne dane dotyczące ilości podstron danej strony, niż dotychczas (do tej pory google podawało zupełnie niepoprawne ilości podstron serwisu), a nie ich faktycznym wyindeksowaniem. Dowodem na to może być zupełny brak zmian w ilości odwiedzin katalogu.

Sprawdzałem ostatnio PR podstron katalogu jest sporo 3 oraz 2, poza tym katalog jest dość dobrze podlinkowany (a będzie jeszcze lepiej) i roboty hulają aż miło, tak więc zachęcam do dodawania stron. Zwłaszcza, że ostatnio mam osobę która pomaga mi moderować katalog (niestety nic za darmo :( ), tak więc okres czekania na zaakceptowanie strony dość mocno się skrócił.
Wielka szkoda, że piotrek (autor skryptu, właściciel katalogu webwweb.pl) zaniechał (chyba?) dalszego rozwoju skryptu mini.otwarty. Skrypt ma naprawdę ogromne możliwości, jednak w wypuszczonej wersji 1.0 bez przeróbek jest troche zbyt ubogi, aby można stawiać na nim bardziej watościowe katalogi. Całe szczęscie, że piotrek dał nam dostęp do źródła kodu i możemy bez ograniczeń modyfikować katalog :) .

Miło mi też zakomunikować, że stałem się szczęśliwym nabywcą domeny ahref.eu, tak więc wkrótce możecie spodziewać się zagranicznych wersji Ahref ;) .

Podrawiam

Google Analytics- dlaczego nie po polsku?

Do napisania o Google Analytics skłoniła mnie miła niespodzianka, jaką dzisiaj ujrzałem zaglądając na moje konto Google Analytics, mianowicie można monitorować już 10 Website Profile. Do tej pory można było tylko 5 stron. Widać gógiel odpalił kolejną serwerownie ;) .

Przejdźmy jednak do statystyk google, a właściwie statystyki to nie jest dobre określenie, gdyż Google Analitycs jest bardziej narzędziem analitycznym, aniżeli samymi statystykami.

Dlatego często webmasterzy stosując je tylko do monitorowania, ile ludzi przewinie się dziennie przez ich strone narzeka, że są mało czytelne i wolą takie proste statystyki jak stat.4u.pl czy freestat.pl, czy jeszcze prostsze gotowe skrypty do zainstalwania na stronie. I mają zresztą racje, gdyż wymagania, które oni stawiają, statystyki te w zupełności wypełniają, a w dodatku interfejs jest po polsku oraz „wszystko jest przjrzyste i leży w zasięgu jednej ręki”.

Co jednak, gdy nasze wymagania są większe? Co jeżeli chcemy zmierzyć takie wskaźniki jak np. conversion rate czy cost conversion, ano nic, musimy niestety wtedy przyzwyczaić się do obcojezycznego interfejsu, gdyż nie istnieją- mi nie są znane- polskie narzędzia, które mogły by monitorować bardziej złożone zachowania użytkownika na stronie. Owszem jest stat.pl wersja biznes i biznespro, ale kto będzie płacił za zliczanie kliknięcia w konrektny URL, skoro google udostępnia za darmo dużo lepszego, kilka razy bardziej złożonego analityka. Owszem może i istnieją profesjonalne rozwiązania gemiusa (nie wiem- teoretyzuje), ale ich koszty dla zwykłego usera, chcącego podnieść poprostu jakość emitowanych reklam swojego małego biznesu, są nierealne.

Google Analytics był planowany już dawno temu, pierwsze oznaki można było już zauważyć, gdy w marcu zeszłego roku google wykupiło firme Urchin Software Corporation.

Notka z internetstadtard.pl z 29 marca 2005r.

Dzięki informacjom pochodzącym z obserwacji osób wchodzących na strony, aplikacja oferowana przez Urchin pozwala dostosować zawartość serwisu czy przekaz marketingowy. Umożliwia też śledzenie, jak użytkownicy zareagowali na daną reklamę.

Google ma zamiar udostępnić narzędzia firmy Urchin wydawcom i marketerom, aby umożliwić im lepsze planowanie i optymalizację kampanii reklamowych w internecie.”

Dodając, że google analitycs w obecnej wersji można łatwo zintegrować z google adwords- najpopularniejszym programem reklam kontekstowych w polsce (oczywiście też produkt google)- dzięki czemu jeszcze lepiej i łatwiej możemy kontrolować kampanie reklamowe, to wszystko razem daję nam solidny, być może już bezkonkurencyjny produkt, który na dodatek nie ma konkurenta w Polsce. Pisał o tym zresztą już na łamach PiO Pan Tomasz Frontczak.

Polska wydaję się być dziewiczym rynkiem dla tego produktu, tak więc dziwi mnie fakt, że interfejs nie został jeszcze przetłumaczony na język polski.

Ale to tylko moje domysły, google ma swoją polityke, która starają się konsekwentnie realizować, co jak narazie zresztą, wychodzi im na dobre.

Poloneza rozpocząć czas…

31 lipca, za oknem nieziemski upał, kropli desczu nie było już ponad miesiąć, ciekawe co na to „meteorolodzy”, wróżący, chyba z fusów, na przełomie maja/czerwca, że w tym roku nie będzie ciepłego lata, pochowali pewnie teraz głowy w piasek i czekają do jesieni, aż któreś media zlecą im kolejne „ustalenie długo terminowej pogody” na zimę… eh szkoda gadać… Ale co to wszystko ma wspólnego z tym nowopowstałym blogiem? Ano ma :) .

Czwartek 27 lipca, siedzę przy biurku, okna pootwierane i pozasłaniane zasłonami, w pokoju półmrok, niestety i tak na niewiele się wszystko zdaje- termometr wskazuje 27 stopni… o jakiej kolwiek pracy nie ma mowy (a mówią, że praca przy komputerze nie jest męcząca), siedze na niedawno reaktywowanym kanale #seopl na IRCu i gadam o „dupie marynie” zamiast zająć się czymś konstruktywnym, np. zapleczem (zresztą po tym jak ostatnio na PiO każdy nowy użytkownik w swoim drugim poście- pierszy napisał w dziale Przedstaw Się- pyta się o zaplecze, chce mi się już żygać tym słowem…).

Jednak nic nie idze na marne! Podczas tego „nic nie robienia” nachodzi na mnie szalony pomysł! Założę sobie bloga! Będę sławny, będą ludzie o mnie mówić i pisać, zaczepiać na ulicy i prosić o autografy… dobra schodzimy na ziemie ;) . Pomysł z lekka iracjonalny… człowieku przecież ty nie masz czasu nawet na zrelizowanie projectów, które czekają na wdrożenie miesiącami, a chcesz zakładać bloga? I kiedy na nim masz niby zamiar pisać? Poresztą, komu się będzie chciało czytać kolejne wypociny, jak to na nowej słabo podlinkowanej linkami stałymi stronie ustawiłeś linkora na 35 000 pkt i wyjechałeś na wakacje zapominająć zmiejszyć piorytet przyrostu linków…

A jednak, jak coś mi się uplącze w głowie, to już nie potrafie tego „delete”. W końcu każda zbuntowana nastolatka może mieć (i często ma) bloga, na którym żali się „całemu światu”, (a dokładniej to drugiej zbuntowanej koleżance) jakie to życie jest straszne, a ja nie moge mieć?

No i poszło…Domena? hmm moje i jak sądze większości ludzi z branży zboczenie zawodowe… chwila namysłu, sprawdzenie czy wolna i decyzja pada na… seolife.pl?

Dlaczego taka? Ano dlatego, że blog po trochu będzie o SEO, po trochu o życiu zarówno tym virtualnym jak i czasami realnym. WordPress install, kilka łatek, leciutkie przeróbki własne i startujemy :)

Kończąc ten post, teraz już zupełnie poważnie, mam nadzieję, że znajdziesz tutaj coś co Cię zaciekawi. Ja ze swojej strony postaram się ograniczyć wpisy typu „świat jest okropny, chłopaki to świnie” do minimum ;)

Tak więc, witam w moich, narazie jeszcze bardzo skromnych progach.

Pozdrawiam

Tomasz Wieczorek tu i ówdzie znany również jako qgito