W kierunku mobilnego internetu…

Internet o każdej porze dnia i nocy, gdzie kolwiek się znajdujemy? Nie ważne czy w podróży, na wakacjach czy w pociągu? Tak, taka jest przyszłość przeglądania zasobów internetu…

Dzisiaj jeszcze wszystko raczkuje… ale czy internet w Polsce w latach 96-98 też nie raczkował? (tak najprościej określiłbym poziom rozwoju przeglądania zasobów internetu przy pomocy telefonów komórkowych i urządzeń mobilnych np. palmtopów).

Chcemy tego czy nie, wszystko idzie w kierunku mobilności, a mobilne strony internetowe to przyszłość.

Ja natomiast zapraszam na mój nowy blog poświęcony właśnie szeroko pojętej mobilności internetowej i tworzeniu rozwiązań dla telefonów komórkowych.

www.webmobile.plw kierunku mobilnego internetu…

Koniec roku – czas zmian i przemyśleń

Czas jest jednym za największych kapitałów człowieka…

Niestety ale przez ostatnie kilka miesięcy byłem bardzo ubogi w ten kapitał. Sporo rzeczy się działo. Nowe projekty, obowiązki…

Nie zanudzając- blog był zaniedbany. Postanowiłem jednak, że szkoda, aby tak poprostu umarł śmiercią naturalną, więc z nową dawką energi i zapału przystąpiłem dzisiaj do zmian, zmian na lepsze!

Jakie zmiany? Przede wszystkim zmieniam troche tematykę. Do tej pory starałem się prowadzić blog ukierunkowany głównie na reklame w internecie, a przede wszystkim na pozycjonowanie w google, czyli zagadnienie, które przynosiło (i nadal przynosi) mi największe korzyści materialne.

W 2007 roku hasłem przewodnim blogu będzie Biznes w i przy pomocy internetu.

Internet daje ogromne możliwości rozwoju młodym ludziom, np. takim jak ja. Od nowego roku starał się będę pisać moje spostrzeżenia na temat internetu, jako ogólnie pojętego interaktywnego medium informacyjno – reklamowego.

Jeszcze kilkanaście lat do tyłu nikt nie przypuszczałby, że internet stanie się platformą do prowadzenia biznesu. Obecnie powstają setki firm na świecie, które swoją dzialaność operają tylko i wyłącznie na internecie. Co więcęj większość, nawet w ogólne nie związanych z internetem przedsiębiorstw, aby mogło mówić, że prawidłowo się rozwija musi posiadać minimum swoją własną stronę internetową, która stanowi swojego rodzaju wizytówkę w internecie, a najlepiej jak jeszcze do tego dochodzi przynajmniej minimalny marketing i promocja w internecie.

Wielkie koncerny i duże firmy dostrzegły już niezwykłe cechy internetu i kosztem ogromnych nieraz nakładów finansowych budują kompleksowe serwisy dla klientów i zatrudniają specjalistów od promocji i marketingu w internecie, dzięki czemu pozyskują ogromne nieraz ilości nowych klientów i odbiorców, otwierająć sobie niemalże nieograniczony rynek zbytu dla swoich towarów i usług.
Na blogu tym zamierzam dopisywać wszystkie moje spostrzeżenia i uwagi na temat prowadzenia biznesu w i przy pomocy internetu.

Pozdrawiam Serdecznie!

Poloneza rozpocząć czas…

31 lipca, za oknem nieziemski upał, kropli desczu nie było już ponad miesiąć, ciekawe co na to „meteorolodzy”, wróżący, chyba z fusów, na przełomie maja/czerwca, że w tym roku nie będzie ciepłego lata, pochowali pewnie teraz głowy w piasek i czekają do jesieni, aż któreś media zlecą im kolejne „ustalenie długo terminowej pogody” na zimę… eh szkoda gadać… Ale co to wszystko ma wspólnego z tym nowopowstałym blogiem? Ano ma :) .

Czwartek 27 lipca, siedzę przy biurku, okna pootwierane i pozasłaniane zasłonami, w pokoju półmrok, niestety i tak na niewiele się wszystko zdaje- termometr wskazuje 27 stopni… o jakiej kolwiek pracy nie ma mowy (a mówią, że praca przy komputerze nie jest męcząca), siedze na niedawno reaktywowanym kanale #seopl na IRCu i gadam o „dupie marynie” zamiast zająć się czymś konstruktywnym, np. zapleczem (zresztą po tym jak ostatnio na PiO każdy nowy użytkownik w swoim drugim poście- pierszy napisał w dziale Przedstaw Się- pyta się o zaplecze, chce mi się już żygać tym słowem…).

Jednak nic nie idze na marne! Podczas tego „nic nie robienia” nachodzi na mnie szalony pomysł! Założę sobie bloga! Będę sławny, będą ludzie o mnie mówić i pisać, zaczepiać na ulicy i prosić o autografy… dobra schodzimy na ziemie ;) . Pomysł z lekka iracjonalny… człowieku przecież ty nie masz czasu nawet na zrelizowanie projectów, które czekają na wdrożenie miesiącami, a chcesz zakładać bloga? I kiedy na nim masz niby zamiar pisać? Poresztą, komu się będzie chciało czytać kolejne wypociny, jak to na nowej słabo podlinkowanej linkami stałymi stronie ustawiłeś linkora na 35 000 pkt i wyjechałeś na wakacje zapominająć zmiejszyć piorytet przyrostu linków…

A jednak, jak coś mi się uplącze w głowie, to już nie potrafie tego „delete”. W końcu każda zbuntowana nastolatka może mieć (i często ma) bloga, na którym żali się „całemu światu”, (a dokładniej to drugiej zbuntowanej koleżance) jakie to życie jest straszne, a ja nie moge mieć?

No i poszło…Domena? hmm moje i jak sądze większości ludzi z branży zboczenie zawodowe… chwila namysłu, sprawdzenie czy wolna i decyzja pada na… seolife.pl?

Dlaczego taka? Ano dlatego, że blog po trochu będzie o SEO, po trochu o życiu zarówno tym virtualnym jak i czasami realnym. WordPress install, kilka łatek, leciutkie przeróbki własne i startujemy :)

Kończąc ten post, teraz już zupełnie poważnie, mam nadzieję, że znajdziesz tutaj coś co Cię zaciekawi. Ja ze swojej strony postaram się ograniczyć wpisy typu „świat jest okropny, chłopaki to świnie” do minimum ;)

Tak więc, witam w moich, narazie jeszcze bardzo skromnych progach.

Pozdrawiam

Tomasz Wieczorek tu i ówdzie znany również jako qgito