Pozycjonowanie szerokie – długi ogon kluczem do sukcesu w e-commerce

Jakiś czas temu Wojtek Kyciak, specjalista e-commerce (przy okazji polecam świetną książkę Wojtka o sklepach internetowych)  poprosił mnie, abym napisał kilka zdań, co sądze o pozycjonowaniu szerokim – zwłaszcza w sklepach internetowych. Ponieważ jestem w 100% zwolennikiem pozycjonowania szerokiego, więc z chęcią napisałem coś niecoś :-)
Całość można przeczytać tutaj, ale tu na blogu również publikuje:

Pozycjonowanie szerokie – długi ogon kluczem do sukcesu w e-commerce

To, że pozycjonowanie jest jedną z najlepszych metod reklamy (według mnie najlepszą, a na pewno najefektywniejszą) wiadomo nie od dzisiaj. Jednak pozycjonowanie pozycjonowaniu nierówne. Sami pozycjonerzy, pracujący na zlecenie najchętniej ustalają ilość fraz, którymi się zajmują i według wyników na tę określoną ilość fraz są rozliczani, niechętnie podejmując się pozycjonowania szerokiego.

Wcale się nie dziwię – taka forma współpracy jest najwygodniejsza. Mam dziesięć fraz, wrzucam je przykładowo w umówiony TOP5, inkasuję ustaloną stawkę i sprawa zamknięta. Jednak, czy takie rozwiązanie jest najbardziej korzystne dla sklepu internetowego? Według mnie zdecydowanie nie! Dla sklepu z szerokim asortymentem, to pozycjonowanie szerokie i tzw. długi ogon jest kluczem do sukcesu i realnym podwyższeniem konwersji i sprzedaży.

Jeżeli ktoś się nie spotkał z pojęciem „pozycjonowanie szerokie”, to w skrócie polega to na pozycjonowaniu serwisu na dużą ilość (nie mówimy tutaj o liczbie 10 czy 30), niekoniecznie konkurencyjnych fraz. Słowa te, mimo iż mało popularne, to już zebrane razem kierują całkiem duży ruch do danego serwisu/sklepu.

Dlaczego pozycjonowanie szerokie jest tak dobre? Powodów jest kilka. Ja wymienię dwa kluczowe:

1) Większa konwersja.

Koniec końców to konwersja jest najważniejsza i wszelkie działania marketingowe powinny opierać się na jej maksymalnym zwiększaniu. Badania wielokrotnie pokazywały (a moje doświadczenie jak najbardziej to potwierdza), że pozycjonowanie szerokie, zwiększa konwersje. Jak wiadomo traffic trafficowi nierówny.
Niszowe frazy, to często frazy oddające dokładną nazwę produktu, np. „Canon 1200 USM L”. Co by nie mówić internauta, potencjalny klient, wpisujący taką frazę w wyszukiwarkę jest bardziej zainteresowany kupnem danego modelu (jak już go znajdzie), niż osoba wpisująca frazę „Aparaty cyfrowe”.

2) Dywersyfikacja odwiedzalności.

Wbrew pozorom bardzo ważna sprawa. Pozycjonowanie to w pewnym sensie balans na krawędzi. Nikt nie jest w stanie zagwarantować pozycji i choćby nie wiem jak ostrożny i doświadczony pozycjoner, to różne filtry i naturalne spadki pozycji są czymś normalnym (niestety nie zawsze klienci potrafią to zrozumieć). Natomiast przy pozycjonowaniu szerokim sytuacja jest lepsza. Nawet spadek kilku fraz o kilka pozycji nie będzie tak mocno odczuwalny i bolesny jak spadek połowy (przykładowo 5) bardzo popularnych fraz. Byłem już świadkiem przypadków, kiedy ruch kilku tysięcy unikalnych odwiedzin dziennie oparty był na kilku popularnych frazach, a gdy frazy te spadły z dobrych pozycji właścicielom takich serwisów pozostawał już tylko płacz.

Powodów wymienić można jeszcze kilka, chociażby zwiększenie świadomości marki poprzez odnajdywanie danego sklepu na dużą liczbę fraz związanych z daną branżą (elementy brandingu) itd.

Czasami spotykałem się z opiniami, że nie da się uzyskać dużej odwiedzalności nie pozycjonując popularnych fraz. Twierdzenie to, poza kilkoma skrajnymi przypadkami, jest błędne. Wszystko uzależnione jest od ilości podstron. Co prawda można generować sztucznie zawartość serwisu i sztucznie przez to zwiększać wejścia, ale jak asortyment będzie mały to konwersja i tak będzie niska, a zatem nie ma to większego sensu.Jeżeli natomiast sklep ma już średniej wielkości zaopatrzenie, przykładowo księgarnia internetowa 30 000 pozycji książek, to już z konwersyjnym pozycjonowaniem szerokim nie powinno być problemu.

Dlaczego sklepy rzadko pozycjonują się szeroko? Powodów jest kilka. Pierwszym z nich są już wcześniej wspomniani pozycjonerzy i firmy zajmujące się SEO. Nie bez winy są jednak również sami zleceniodawcy. Ale od początku…

1) Pozycjonowanie szerokie nie jest łatwe. To nie jest wrzucenie kilku fraz do pierwszej dziesiątki wyników, pozycjonowanie szerokie to szereg procesów dążących do tego, aby strona była lepiej indeksowana i wyżej wyświetlana dla dużej ilości zapytań. Tutaj budowanie samego LinkPopularity dla strony głównej, ewentualnie dwóch, trzech podstron, nie wystarczy. Sam serwis musi być dobrze zbudowany jeżeli chodzi o linki wewnętrzne i treść. Linkowanie z zewnątrz też jest utrudnione i pracochłonne. Dlatego łatwiej jest pozycjonować kilka fraz, niż kilkaset.

2) Pozycjonowanie szerokie jest czasochłonne. O ile można mówić w ogóle, że pozycjonowanie nie jest czasochłonne, to już w przypadku długiego ogona jest to naprawdę proces długi. Rok czasu to wcale nie przesadzony okres…

3) Pozycjonowanie szerokie nie jest tanie, jest natomiast trudne w weryfikacji. Owszem istnieją wyjątki, ale zazwyczaj – zwłaszcza przez pierwszy okres – płacimy praktycznie za mało zauważalne wyniki. Potem się zwraca, ale nie każdy zleceniodawca dotrwa do tego czasu, tylko wcześniej zrywa umowę za „zbyt słabe efekty”. Trudniej też rozliczać się. Przy konkretnych frazach, są jakieś ramowe cenniki, łatwo pozycjonerowi podać konkretną cenę, natomiast dla pozycjonowania szerokiego jest to znacznie trudniejsze. Dodatkowo zleceniodawca może podejrzewać, że przepłaca (zazwyczaj w początkowej fazie współpracy nakłady na pozycjonowanie szerokie będą wyższe od sprzedaży wygenerowanej przez te działania).

Podsumowując, skuteczne działania pozycjonowania szerokiego wymagają zaangażowania i zaufania zarówno ze strony zleceniodawcy – właściciela sklepu, jak i zleceniobiorcy – pozycjonera freelancera lub firmy pozycjonującej.

Ten pierwszy musi mieć zaufanie do pozycjonera, bo wiadomo, że zwłaszcza na początku są obawy, że wyrzucamy pieniądze w błoto. Zaufanie najłatwiej stracić, gdy coś nie gra. Niestety pozycjonerzy nie mają podpisanych umów z wyszukiwarkami i spadki pozycji i inne dziwne zawirowania w wynikach to normalne sprawy. A kiedy następuje Google Update, czyli drobne poprawki w algorytmie wyszukiwawczym to już nie ma siły – wiele może się zdarzyć. Do tego najlepiej, żeby zleceniodawca nie ingerował w pracę fachowca – skoro coś zleca, to znaczy zazwyczaj, że sam tego nie potrafi wykonać, bądź nie ma na to czasu, więc wszelkie rozmowy typu „dlaczego pozycjoner zrobił tak, a nie inaczej i że on to by zrobił w ten sposób, a w ogóle szwagier to mu powiedział, że najważniejszy w SEO to jest PageRank i dlaczego jego PageRank jest nadal zero?” nie mają sensu. Uwierzcie, to nie historyjka, tacy ludzie się zdarzają – krew zalewa. ;-)

Jeśli chodzi o pozycjonera, to po pierwsze, musi chcieć daną czynność wykonać. Niestety, ale muszę powiedzieć, że zdarzają się ludzie (wiele razy byłem świadkiem takich przypadków), którzy po podpisaniu umowy i kilkugodzinnej – kilkudniowej pracy myśleli, że ich robota jest już zrobiona i oczekiwali już tylko co miesiąc ustalonej kwoty. Z takim pozycjonerem daleko nie zajdziemy. Pozycjoner musi sobie zdawać sprawę z tego, w jaki proces się angażuje i wytłumaczyć zleceniodawcy wszelkie męczące go aspekty pracy i działania. Pozycjoner musi też być odpowiedzialny. Różne zawirowania, a nawet drobne filtry w wyszukiwarkach są, jak już wspomniałem, normalnością, ale jak już coś się dzieje nie po naszej myśli, to nie zostawiamy klienta na lodzie, tylko działamy tak, żeby jak najszybciej wrócić na poprzednie pozycje.

Wracając do głównego wątku. Czy pozycjonowanie szerokie jest naprawdę tak dobre? Według mnie tak. Dodatkowo nikt nie powiedział, że pozycjonując dany sklep szeroko, nie możemy się również nastawiać na trudne frazy, a działanie takie (pozycjonowanie szerokie plus pozycjonowanie konkurencyjnych fraz) wydaje się być najskuteczniejszą strategią.

Nowe stawki za skierowania w Adsense

Wczoraj Google wprowadziło nowy model płatności za osobę poleconą do programu Google Adsense.

Jak wiadomo do tej pory, na każdej osobie, która zapisała się z twojego polecenia do programu Google Adsense zarabiało się 100$. Prowizja naliczana była po tym, jak dana osoba zarobiła w programie pierwsze 100$ i spełniała warunki do wypłaty.

Od wczoraj jest inaczej! Teraz od każdej poleconej osoby zarabiamy 5$ w momencie gdy dana osoba uzbiera na koncie 5$. Natomiast w momencie jak dana osoba ma na koncie pierwsze 100$ i spełnia warunki wypłaty, dostajemy 250$ zamiast dotychczasowych 100$. Dodatkowo, jeżeli w ciągu 180 polecimy 25 osób i każda z tych osób zarobi minimum 100$, dostajemy bonus w wysokości 2000$ – bnus przysługuję nam raz do roku.

Skierownia Adwords również są nowo rozliczane. Osoba która zapisała się z naszego polecenia i wyda na reklamę 5$ zarabia dla ciebie 5$. Gdy ta sama osoba w przeciągu 90 dni od rejestracji wyda na reklamę powyżej 100$ – my zarabiamy 40$. Dodatkowo również tutaj dostaniemy bonus, gdy w przeciągu 180 dni polecimy 20 reklamodawców którzy w przeciągu 90 dni od rejestracji wydadzą na reklamy więcej niż 100$. Bonus w tym przypadk wynosi 600$ i również przysługuję nam raz do roku.

No nieźle… Wątpi ktoś jeszcze, że jest to najlepszy program partnerski na świecie?

Jeżeli nie jesteś jeszcze w Google Adsense, to jak najszybciej zapraszam do zapisu, link po prawej stronie u góry ;) .

Skąd taki dobry gest Wielkiego Google?

Przeglądając rewelacyjne wyniki finansowe Google za IV kwartał nie ma się czemu dziwić. Google swoją polityka wyraźnie pokazuje, że chce zdobyć jak największy udział w rynku i może sobie pozwolić na takie wysokie premie. Przeglądając działania firmy Google klarują się jasno zamierzenia firmy – Jak największy zasięg firmy na rynku internetowym bez względu na koszty…

IE7 + live.com ws google czyli przedpremierowe gdybanie

Już w listopadzie planowane jest wypuszczenie Internet Explorera 7 jako automatyczna aktualizacja systemu windows. Jak wiadomo domyślną wyszukiwarką jest tam nowy produkt microsoftu czyli wyszukiwarka live.com (swoją drogą bardzo ciekawa wyszukiwareczka).

Co to wszystko oznacza? Ano oznacza tyle, że być może szykują się zmiany w podziale tortu udziałów w wyszukiwarkach, a co za tym idzie- trzeba będzie myśleć o szlifowaniu się pod nowy engine wyszukiwarki. Przesada? Zobaczmy…

Za tym, że google nic nie odda z udziałów:

  • polska mentalność- wbrew pozorom ważny aspekt, w polskim internecie sa tak mocno zakodowane pewne przyzwyczajenia, że nowe produkty mogą mieć i mają mimo teoretycznej przewagi, trudności z przebiciem się. Prosty przykład ebay.com… coż, że ma kase, coż że ma dobry produkt jak w Polsce aukcje internetowe kojażą się tylko z allegro.pl, kolejny przykład świetnie na całym świecie znany icq… na nic to- w Polsce komunikator = gadu gadu, na nic również, że za live.com stoi kasa, marka i wsparcie- w Polsce wyszukiwarka = google… czy jednak na pewno?
  • google ma zaplecze i również trzeźwo myśli- już dawno powstał toolbar google dla IE, google dzisiaj to już nie tylko sama wyszukiwarka, to szereg produktów dla internautów

Za tym, że google straci:

  • IE7 zawierać będzie domyślnie live.com- Eplorera w Polsce używa ponad 65 % internautów, to ogromny potencjał, ludzie nawet „niechcący i przypadkowo” będą wyszukiwać w live.com
  • live.com należy do microsoftu- tak więc zaplecze na konkurencje jest.
  • live.com jest teoretycznie lepszym produktem niż google- według mnie podpunkt najmniej istotny, ale jakieś tam znaczenie ma…
  • promocja jak wcześniej wspomniałem- kasa jest. W wywiadzie w InternetStandard przedstawiciele na Polske zapowiadali, że niedługo zacznie się robić szum wokół www.live.pl, może to jednak tylko „gadka – szmatka”

Ogólnikowo, ale w tym momencie tyle mi przychodzi do głowy ;)

Tak więc dużo wychapie? Bawie się teraz w osobę na granicy wróżbity, ale sądze, że jeżeli chodzi o polski rynek, to do końca roku mogą to być granice 5%.

Jak będzie? Już niedługo się przekonamy.

Zysk Google ciągle rośnie!

Google nie zatrzymuje się z corocznym  zwiększaniem swych przychodów i zysków.

Jak podaje google w III kwartale tego roku przychody wyniosły 2,69 mld USD, w porównaniu do 1,58 mld USD w III kwartale 2005 r. Nie uwzględniając kwot dla reklamodawców sieci AdSense przychody firmy wyniosły 1,865 mld USD, o 50 mln USD więcej, niż przewidywali analitycy.

Zysk netto osiągnał 733,4 mln USD, w stosunku do 381,2 mln USD w III kwartale ubiegłego roku.

Zysk operacyjny wyniósł 931 mln USD.

Warto też zauważyć,że zwiększył się przychód firmy wypracowany poza USA do 44 % z 39 % z przed roku.

Jak widać internetowy  gigant  nie zatrzymuje się ze swoim wzrostem. Ciekawe czy microsoft będzie w stanie nieco mu w tym przeszkodzić ze swoim  IE7 oraz live.com.

Oficjalny blog Google Polska!

Bardzo dobra i miła wiadomość. Polski oddział google uruchomił blog w polskiej wersji językowej, na którym, jak pisze, będzie można przeczytać o wielu zagadnieniach związanymi z „usługami Google, nowymi produktami dla rynku polskiego, naszą historią, codzienną pracą w Google oraz ciekawostkami z życia firmy.”

Link do bloga:

http://googlepolska.blogspot.com/

Jak dotąd jedyną notką jest powitanie, ale miejmy nadzieję, że blog stanie się ciekawym źródłem informacji dla nas na temat Google.

Pożyjemy- zobaczymy :) .

adresy url podstron wazne dla wyszukiwarki

Jeżeli ktoś jeszcze nie dowierza, że „przyjazne urle” i odpowiednie nazwy url podstron są ważne, to zapraszam na blog Matta Cuttsa.

Matt pisze np., że należy używać myślnika (-) do rozdzielania wyrazów w adresie url zamiast podkreślinków (_). Jak tłumaczy przy stronie z adresem wyraz1_wyraz2 google zwróci tylko wynik przy zapytaniu „wyraz1_wyraz2″, natomiast przy adresie wyraz1-wyraz2 wyszukiwarka zwróci wynik zarówno dla zapytania „wyraz1″, „wyraz2″ jak i dla całego wyrażenia „wyraz1 wyraz2″.

Myślę, że to dość cenna porada od inżyniera google dla nas. Nie wiem dlaczego, ale zawsze najbardziej mi sie podobał i zazwyczaj stosowałem w adresach „-” :D .

Czy PR jest ważny?

Pytania początkujących, dlaczego strona z niższym PR jest wyżej w wynikach wyszukiwania nie mają końca, a spór bardziej zaawansowanych czy PR jest jeszcze do czegoś przydatny ciągle trwa…

Mowa o Page Rank- skali wprowadzonej przez google do swojego algorytmu mającej na celu obliczanie ważności znalezionych stron dla każdego zapytania, a także liczbowy efekt działania tego algorytmu. Według tego algorytmu, każda strona oceniana jest przez google w skali 1-10.
Tyle teori- teraz rzeczywistość, a rzeczywistość jest taka, że aktualnie wyniki wyszukiwania nijak sie nia mają do skali PR, a Page Rank mniej więcej od wiosny tego roku przyznawany jest stronom niemalże losowo, zupełnie nie odzwiercielając ich popularność oraz Link Popularity. Nowe strony, prawie bez linków dostają bez niczego wartości 4 czy nawet 5, podczas gdy stare dobrze podlinkowane serwisy od kilku updatów nie zmieniają swojej wartości PR.

Sprawa na pozór prosta- google zrezygnowało ze skali PR, cała kwestia przechodzi do histori i kropka. Jednak nie takie proste- w czasach gdy PR było ważne i było o nim głośno powstało sporo „materiałow edukacyjnych” na tematy pozycjonowania i teraz ludzie nie znający się na rzeczy tworzą posty typu:

„…jak wiadomo serwis z wysokim PR jest wyżej dla takich samych słów kluczowych niż serwis z mniejszym PR…”

No cóż, każdy wie swoje…

OK początkujących mamy za sobą, teraz bardziej zaawansowani. Dlaczego oni jeszcze nie są zgodni, że PR nic nie znaczy?

Ano dlatego, że PR o ile przez samo google nie jest zbytnio brany pod uwagę, o tyle przez ludzi nie mających zielonego pojęcia o SEO jak najbardziej tak, a na allegro nie brakuje linków z niewartościowych, pod względem SEO, stron o wysokim PR.

Kolejną kwestią są systemy wymiany linków, które również dalej bazują na PR i według niego przyznają…

No cóż jak mówiłem, komu PR idzie na ręke, ten go będzie chwalił, komu nie- ten go olewa. Nie zamierzam nikogo przekonywać do swoich racji, ale proszę dajcie już spokój z postami, o PR…

The Future Is Coming? kilka teori przyszłości wyszukiwarek…

graff ogłosił niedawno ciekawą teorię dotyczącą superindex-u (temat wcześniej poruszany przez jeża). Teoria oparta na kilku przypadkach odnalezienia strony (w przypadku jeża), bądz podstron w indeksie wyszukiwarki google, w którym teoretycznie nie miały się prawa znaleźć. Pytanie tylko dlaczego się znalazły?

Powodów może być pewnie kilka. Jednym z ciekawszych pomysłów jest właśnie wspomniana teoria superindex-u.

Co to jest ten superindex? Ciężko jest właściwie dokładnie zdefiniować, graff podjął się napisania definicji w miare precyzującej termin i pisze:

„superindex to integregracja niezależnych dotąd sieci DC głównych graczy na rynku wyszukiwarek celem eliminacji powielania wykonywanej pracy. Chociażby na rzecz ograniczenia energochłonności procesu gromadzenia danych i ich obróbki w podstawowym zakresie.”

W sumie definicja ma w miarę ręce i nogi. Istnienie superindex-u wyjaśniałoby dlaczego strona jeża odwiedzana tylko przez boty innych wyszukiwarek np. msn znalazła się w indexie google. Poprostu msn bot zaindexował i dodał stronę do superindex-u, a stamtąd pobrana została przez google i sklasyfikowana według własnego algorytmu. Nie należy mylić wyników wyszukiwania google i msn, bo te będą nadal inne, zależne od własnego algorytmu rankingującego daną stronę w wynikach wyszukiwania. Superindex zaoszczędziłby poprostu moc przerobową wyszukiwarki, która nie ma danej strony w swoim indexie. Tworzony byłby jeden index, który dopiero potem każda wyszukiwarka przetwarzałaby na wyniki zależne od własnego algorytmu.

Teza superindex-u jest bardzo świeża i niepoukładana, jest wiele jeszcze kwesti, które ciężko jest przypisać do niej… Ale kto wie czy to nie jest przyszłość, a może już nawet teraźniejszość?
Teoria szybko ewoluowała wraz z rozrostem topiku… skończyło się na ewolucji samego algorytmu wyszukiwania (ta część bardziej powinna zainteresować SEO branże). Tutaj z koleji zaczęto wysnówać pomysły, jak zmieni się algorytm wyszukiwania google (a co za tym idzie innych wyszukiwarek również) i co będzie miało decydujący wpływ na pozycję strony. Hipotezy są dość różne, jest sporo głosów, że link straci na wartości kosztem użytkownika (jak wiadomo pozycja strony teraz zależy w głównej mierze od link popularity), ranking pozycji oparty o zachowanie użytkownika na danej stronie (to ile spędził na niej czasu, co na niej robił, w jakie linki klikał, jakie informacje szukał itp) mógłby to zmienić i zachwiać branżą SEO.

Według mnie wartość link popularity w algorytmie napewno spadnie, kiedy to jednak nastąpi, kosztem czego oraz jak duży to będzie spadek wartości nie wiem i mogę tylko układać kolejne domysły, które i tak pewnie prędzej czy poźniej okażą się tylko bzdurną teorią…

Warto jednak czasem pogłówkować co będzie za … 10-20-50 lat (a w przypadku internetu 1-2-5 lat, bo dalej w przyszłość wybiegać się boję)….

O wszystkim można poczytać tutaj, oraz w odnośnikach podawanych przez autorów postów. Myślę jednak, że do całego tematu należy podejść z dystansem i potraktować troszke z przymróżeniem oka ;) Teori może być wiele, inną z nich może być poprostu współpraca na linki google >> msn i tylko wspólna wymiana indexu… kto to wie…
Pozdrawiam

Google Analytics- dlaczego nie po polsku?

Do napisania o Google Analytics skłoniła mnie miła niespodzianka, jaką dzisiaj ujrzałem zaglądając na moje konto Google Analytics, mianowicie można monitorować już 10 Website Profile. Do tej pory można było tylko 5 stron. Widać gógiel odpalił kolejną serwerownie ;) .

Przejdźmy jednak do statystyk google, a właściwie statystyki to nie jest dobre określenie, gdyż Google Analitycs jest bardziej narzędziem analitycznym, aniżeli samymi statystykami.

Dlatego często webmasterzy stosując je tylko do monitorowania, ile ludzi przewinie się dziennie przez ich strone narzeka, że są mało czytelne i wolą takie proste statystyki jak stat.4u.pl czy freestat.pl, czy jeszcze prostsze gotowe skrypty do zainstalwania na stronie. I mają zresztą racje, gdyż wymagania, które oni stawiają, statystyki te w zupełności wypełniają, a w dodatku interfejs jest po polsku oraz „wszystko jest przjrzyste i leży w zasięgu jednej ręki”.

Co jednak, gdy nasze wymagania są większe? Co jeżeli chcemy zmierzyć takie wskaźniki jak np. conversion rate czy cost conversion, ano nic, musimy niestety wtedy przyzwyczaić się do obcojezycznego interfejsu, gdyż nie istnieją- mi nie są znane- polskie narzędzia, które mogły by monitorować bardziej złożone zachowania użytkownika na stronie. Owszem jest stat.pl wersja biznes i biznespro, ale kto będzie płacił za zliczanie kliknięcia w konrektny URL, skoro google udostępnia za darmo dużo lepszego, kilka razy bardziej złożonego analityka. Owszem może i istnieją profesjonalne rozwiązania gemiusa (nie wiem- teoretyzuje), ale ich koszty dla zwykłego usera, chcącego podnieść poprostu jakość emitowanych reklam swojego małego biznesu, są nierealne.

Google Analytics był planowany już dawno temu, pierwsze oznaki można było już zauważyć, gdy w marcu zeszłego roku google wykupiło firme Urchin Software Corporation.

Notka z internetstadtard.pl z 29 marca 2005r.

Dzięki informacjom pochodzącym z obserwacji osób wchodzących na strony, aplikacja oferowana przez Urchin pozwala dostosować zawartość serwisu czy przekaz marketingowy. Umożliwia też śledzenie, jak użytkownicy zareagowali na daną reklamę.

Google ma zamiar udostępnić narzędzia firmy Urchin wydawcom i marketerom, aby umożliwić im lepsze planowanie i optymalizację kampanii reklamowych w internecie.”

Dodając, że google analitycs w obecnej wersji można łatwo zintegrować z google adwords- najpopularniejszym programem reklam kontekstowych w polsce (oczywiście też produkt google)- dzięki czemu jeszcze lepiej i łatwiej możemy kontrolować kampanie reklamowe, to wszystko razem daję nam solidny, być może już bezkonkurencyjny produkt, który na dodatek nie ma konkurenta w Polsce. Pisał o tym zresztą już na łamach PiO Pan Tomasz Frontczak.

Polska wydaję się być dziewiczym rynkiem dla tego produktu, tak więc dziwi mnie fakt, że interfejs nie został jeszcze przetłumaczony na język polski.

Ale to tylko moje domysły, google ma swoją polityke, która starają się konsekwentnie realizować, co jak narazie zresztą, wychodzi im na dobre.